
Łatwo, lekko i przyjemnie
23 października 2023
Porażka w meczu, w którym nawet remis byłby rozczarowaniem…
29 października 2023Wysoką porażką zakończył się domowy mecz Karpat Siepraw z rezerwami Garbarni Kraków.
To kolejny mecz, w którym nasza drużyna tworzyła sobie doskonałe podbramkowe okazje, lecz w kluczowych momentach szwankowało jedno – skuteczność.
W pierwszych fragmentach gry, chociaż na dobrą sprawę to w całej pierwszej połowie, przewaga Karpat była widoczna. O ile mecz przebiegał spokojnie i żadnej z ekip nie udało się zepchnąć rywala do defensywy to oceniając potencjał drużyn po samych ofensywnych akcjach zdecydowanie lepiej wyglądała ekipa gospodarzy.
Głownie prym w ataku wiódł duet Chlebda i Zając. Nasz skrzydłowy często zawiązywał akcje z „Kijkiem” jednak w pierwszych trzech takich zabrakło wykończenia. Goście odpowiadali bardzo nieśmiało, a ich próbom brakowało dokładności lub szybkości rozegrania akcji.
W 38. minucie gry wynik otworzył Zając popisując się indywidualną akcję, po której przeciął długość pola karnego i mierzonym strzałem nie dał szans na skuteczną interwencją bramkarzowi Garbarni.
Po pierwszej odsłonie zdecydowanie zasłużone prowadzenie Karpat. Do 60. minuty rywalizacji w drugiej odsłonie nic nie wskazywało, że obraz spotkania ulegnie zmianie. O ile płynność gry naszej drużynie nie była na najwyższym poziomie to znów akcje w ofensywie mogły się podobać. Wciąż niestety brakowało wykończenia lub dobrze interweniowali defensorzy „Garcy”.
Wszystko co złe zaczęło się dla Karpat po upływie drugiego kwadransa po wznowieniu gry. Garbarnia nie potrafiąca sama zagrozić bramce Migrały zaczęła korzystać z „prezentów” od Karpat. Najpierw w prostej sytuacji zawahał się Anioł i nie trafił w piłkę w sektorze środkowym. Przyjezdni przeprowadzili sprawną kontrę i wyrównali stan rywalizacji.
Karpaty mogły odpowiedzieć najlepiej jak się dało, ale najpierw zbyt długo z rozegraniem akcji lub strzałem czekał Sołtys, później partnera podaniem nie uruchomił Zając, by w końcu strzał Chlebdy okazał się niecelny.
Garbarnia wobec nieskuteczności Karpat postanowiła ukarać gospodarzy. Znów swoją cegiełkę do sukcesu rywala dołożyliśmy sami. Tym razem niefrasobliwie zagrał Targosz – wprost pod nogi rywala, a dynamiczną kontrę sfinalizował świetnie dysponowany tego dnia Morys. Na 3:1 goście wyszli po ponownej błyskotliwej akcji skrzydłowego z Krakowa, która tym razem zakończyła się skuteczną finalizacją po zagraniu wspomnianego gracza.
Karpaty ledwie zdążyły wznowić piłkę z linii środkowej, a kilkanaście sekund później wynik był jeszcze bardziej niekorzystny. Przejęta piłka została dostarczona do lewej strony, gdzie po ładnym dryblingu skrzydłowy Garbarni dograł do partnera, a ten skutecznie sfinalizował akcję strzałem tuż obok słupka. Trzy bramki Garbarni padły tym samym w odstępie 4 minut!
Mimo bardzo niekorzystnego wyniku Karpaty nie składały broni. Gole w ostatnich minutach mogli, a nawet powinni strzelić rezerwowi. Trzykrotnie celnie na bramkę uderzał Król, zaś co najmniej cztery dobre szanse w ostatnich 5-7 minutach zaprzepaścił przesunięty z rezerw na ten mecz Michał Topa., który wyraźnie ożywił poczynania Karpat w ataku.
Niestety mimo dobrych pierwszych czterech kwadransów w sobotę rywal skarcił naszą indolencje strzelecką w bezlitosny sposób. Oprócz lepszej postawy pod bramką rywala zdecydowały również względy fizyczne, bo ewidentnie Garbarnia zachowała na końcówkę meczu więcej sił, co finalnie zadecydowało o rezultacie spotkania.
Karpaty Siepraw – Garbarnia II Kraków 1:4 (1:0)
Zając
Migrała – Anioł (Król), Poniedziałek, Masełko, Czerniawski (D. Zając) – Sierant, Sobótka, Targosz, Sołtys (Wójcik), Chlebda – K. Zając (Topa)







