
Grodzisko wyraźnie lepsze, pierwsza wiosenna porażka Karpat
22 kwietnia 2024
Zwycięstwo i porażka – kolejne mecze za naszymi trampkarzami
5 maja 2024Niewiele zabrakło by sobotni mecz ze Szczeblem Lubień zapisał się czarnymi zgłoskami w historii rezerw Karpat Siepraw. Nasi seniorzy byli o krok od kompromitującej straty punktów.
Dwa tygodnie przed spotkaniem ze Szczeblem goście zgłosili potrzebę zmiany terminu spotkania w związku z licznym osłabieniem kadry. Mimo prób zmiany godziny lub dnia rozgrywania meczu nie udało się znaleźć terminu, kiedy obydwie drużyny dysponowałyby pełną kadrą. Wobec tego Szczebel na sobotni mecz uzbierał tylko… 9 zawodników i w takiej liczebności rozpoczął mecz z Karpatami.
Od pierwszych do ostatnich minut spotkania liczebna przewaga zawodników Karpat była widoczna. W pierwszym kwadrancie Karpaty zaaplikowały rywalowi dwie bramki. Najpierw pięknym strzałem z dystansu popisał się Spytek, którego próba była na tyle precyzyjna, że bramkarz rywala nie miał szans na skuteczną interwencję. Chwilę później strzał z narożnika pola karnego Bidzińskiego został zatrzymany przez bramkarza Szczebla, jednak sprytem wykazał się Biskup, który doskoczył do odbitej piłki i umieścił futbolówkę w siatce.
W szeregach naszej drużyny pojawiło się rozprężenie i niepohamowana pokusa atakowania całą drużyną. To udało się wykorzystać rywalom, kiedy zupełnie bez krycia nasi defensorzy pozostawali napastnika gości. Ten otrzymując piłkę w kole środkowym popędził na bramkę i pewnie zamienił szansę na gola.
To niestety nie otrzeźwiło naszej drużyny, bo już kilkadziesiąt sekund później ponownie wypad gości pod bramkę Kuca zakończył się trafieniem.
Do samej przerwy nasi dwoili się i troili, by ponownie objąć prowadzenie, jednak każda próba kończyła się niepowodzeniem.
Druga odsłona to lawinowe ataki naszych. Większość z nich stanowiły strzały z dystansu. W nich brakowało jednak siły, precyzji lub fenomenalnymi interwencjami popisywał się bramkarz Szczebla. Dwukrotnie blisko gola było po uderzeniach, które obiły obramowanie bramki.
Wreszcie impas strzelecki udało się przerwać Wójcikowi, który po przebojowej akcji prawą flanką oddał mocny i precyzyjny strzał, po którym piłka zatrzepotała w siatce.
Wówczas wydawało się, że Karpaty wreszcie zaczną przekładać swoją przewagę na zdobycze bramkowe. Jednak ponownie wydarzyła się kolejna kompromitująca rzecz. Szczebel w ofensywie miał praktycznie jednego zawodnika. Siał on swoją siłą, dynamiką i szybkością prawdziwe spustoszenie w naszym polu karnym. To właśnie napastnik z Lubnia swoją kolejną indywidualną akcją doprowadził do wyrównania.
Na 10 minut przed końcem, po dwóch niemal stuprocentowych szansach, prowadzenie w meczu mógł objąć… Szczebel. Na szczęście dla naszych zmęczonym rywalom zabrakło precyzji w wykończeniu. Szczęście natomiast uśmiechnęło się do Karpat. Sprytem wykazał się Bidziński, który w swoim stylu w polu karnym rywala dał się sfaulować bramkarzowi i sędzia podyktował „jedenastkę”. Próbę nerwów z golkiperem przyjezdnych wygrał Homel i to jego trafienie dało wygraną Karpatom.
Mimo blisko 30 strzałów na bramkę Szczebla i ogromnej przewagi w posiadaniu piłki Karpat goście heroiczną postawą w obronie i fenomenalną dyspozycją kapitana drużyny byli bliscy sprawienia ogromnej sensacji. Mimo porażki przyjezdnym należą się wielkie słowa uznania za ten mecz. Nasz młody zespół koniecznie musi wyciągnąć wnioski z tego spotkania, bo chociaż gra z drużyną szczelnie broniącą dostępu do własnej bramki nie jest prosta to przewaga dwóch zawodników w polu musi być na tyle widoczna i efektywna, że nie można o losy spotkania drżeć do ostatnich minut.
Mecz przyniósł również przykrą wiadomość, gdyż poważnej kontuzji barku nabawił się świetnie prezentujący się na wiosnę Kacper Pudlik. Uraz najpewniej wymagać będzie operacji i wykluczy 20-latka z gry na kilka tygodni. „Kapi” szybkiego powrotu do zdrowia!
Karpaty II Siepraw – Szczebel Lubień 4:3 (2:2)
Spytek, Biskup, Wójcik, Homel
Kuc – Spytek (Gawęda), Biskup, K. Kowalczyk (Juszczak) – Galas, Homel, Wójcik, Surówka (Suder), Pudlik (Rad. Synowiec) – Bidziński







