
Sezon rezerw rozpoczęty od 6/6
23 sierpnia 2023
Z Giebułtowa wracamy z „siódemką” w plecaku…
28 sierpnia 2023Niesamowity przebieg miało sobotnie starcie Karpat Siepraw z Pcimianką. Sieprawianie po niefortunnej porażce w Kocmyrzowie chcieli koniecznie odkuć się na własnym stadionie podejmując jednego z silniejszych kadrowo rywala – Pcimiankę. W Pcimiu także odczuwali niedosyt po bezbramkowym remisie z Radziszowianką.
W Sieprawiu latem doszło do małej rewolucji. Trzon zespołu uległ przebudowie i drużyna Krzysztofa Zająca w nowym sezonie rywalizować będzie w odmienionym nieco składzie. Od początku sobotniej potyczki, Karpaty miały mocno pod górkę. Ekipa Mateusza Misia narzuciła swój styl gry, szybko i sprawnie budowała akcje dochodząc raz po raz do bramkowych okoliczności. To, co wyprawiał tego dnia w bramce młodzieżowiec Kacper Migrała, przechodziło ludzkie pojęcie. Łapał piłki łatwe, bronił trudne, wygrywał pojedynki sam na sam, ratował się kilkakrotnie dzięki refleksowi i intuicji, a trzykrotnie w sukurs przychodziła mu poprzeczka czy słupek. A Migrała miał pierwotnie usiąść w tym meczu… na ławce rezerwowych! (do składu wskoczył ze względu na problemy zdrowotne Masełko – drugiego wymaganego regulaminem młodzieżowca).
Swoje dokładali też i pcimianie którzy zdobyli w tym meczu dodatkowe dwa gole ale a to poprzedzone ofsajdem, a to dośrodkowaniem z kornera, po którym piłka przekroczyła w powietrzu linię końcową. Swoje dołożył i arbiter, który dwukrotnie zaniechał stosowania korzyści i przerywał przyjezdnym wyborne okazje bramkowe. Sieprawianom problemy spotęgowały się już w 23 minucie gdy z boiska wyleciał Paweł Czerniawski, który nieprzepisowo zatrzymywał szarżującego Stańczyka. Gracz Pcimianki niczym Usain Bolt uciekł w mgnieniu oka wszystkim oponentom i zapwne gdyby nie taktyczna interwencja Czerniawskiego dobiegłby samotnie do bramki Migrały. Niesmak wobec „kiera” wręczonego obrońcy Karpat jednak pozostawał bo w momencie faulu Stańczyk odbił nieco z piłką w kierunku nadbiegającego Targosza i nie do końca można było mieć przekonanie, że Stańczyk wyszedł już na czystą i klarowną pozycję do zdobycia gola. Fakty były jednak takie, że Karpaty w osłabieniu grać musiały przez 70 minut i o dziwo aż do końca regulaminowego czasu gry utrzymywały… remis!
Był to oczywiście efekt niesamowitych interwencji Migrały, niewytłumaczalnych racjonalnie sytuacji bramkowych wieńczonych niepowodzeniem przez gości, ale podopieczni Tomasza Szablowskiego wciąż utrzymywali się przy życiu nawet w chwili gdy stracili w 72 minucie gola! Pcimianie gole zdobywać zaczęli dopiero, gdy rozjemca zaczął dyktować rzuty karne. W 70 minucie po faulu Anioła na Korczyku, upragnione prowadzenie wyrwał Karpatom z gardła Grzybowski. Niesamowite było to, że skutecznie odbierający prawdziwe bombardowanie swojej bramki Karpaty, dosłownie kilkadziesiąt sekund po utracie gola jak gdyby nigdy nic, doprowadziły w liczebnym osłabieniu do remisu! Z kornera piłkę dorzucił Król, a czujny Zając głową z najbliższej odległości trafił na 1:1.
Pcimianka znów zmagała się z upływającym czasem i własną nieskutecznością. Nie do zatrzymania przez całe spotkanie byli tego dnia Stańczyk i Korczyk. Obaj filigranowi gracze gości byli nieuchwytni, dynamiczni i niesłychanie skuteczni zarówno w grze jeden na jeden jak i zespołowej. Świetnie uzupełniał ich Malik czy Grzybowski, roztropnością zadziwiał Abdullahi, naprawdę trudno było uwierzyć, że grający od 23 minuty w liczebnym osłabieniu i przeżywający taki napór sieprawianie do 90+1 minuty utrzymwali podział punktów. Niestety dla nich, w doliczonym czasie gry zupełnie niepotrzebny faul Prochownika na Grzybowskim zmusił rozjemcę do podyktowania kolejnej jedenastki i marzenia miejscowych prysły. Korczyk trafił na 1:2, a nie mający już nic do stracenia miejscowi, w 90+4 minucie dali się jeszcze dobić przez rezerwowego Banika, który wpakował futbolówkę niemal w okienko bramki Migrały.
Wynik końcowy oddaje przebieg tego spotkania, gdyby jednak przyjrzeć się liście strzelców okazuje się, że Pcimianka wygraną w Sieprawiu tak naprawdę wymęczyła. Wymęczyła mimo, iż rywal grał 70 minut w liczebnym osłabieniu a sama wypracowała kilkanaście znakomitych okazji strzeleckich ale cuda w bramce wyprawiał Migrała – murowany kandydat do FUTMAL MVP tego starcia. Młody golkiper Karpat, który do składu wyjściowego składu wskoczył dosłownie kwadrans przed rozpoczęciem meczu, został jego niekwestionowanym bohaterem. Gdyby nie popisowy występ bramkarza Karpat, miano FUTMAL MVP dzierżyłby zapewne ktoś z duetu: Stańczyk – Korczyk, graczy napędzających i kreujących grę drużyny Pcimianki.
Karpaty Siepraw – Pcimianka Pcim 1:3 (1:1)
Zając 74 – Grzybowski 72 (k), Korczyk 90+1 (k), Banik 90+4
Sędziował: Jarosław Franczak (Wadowice)
Żółte kartki: B.Chlebda, Kubera, Poniedziałek, Migrała, Zając, Anioł, Burkat, Prochownik – Stańczyk, Mazur
Czerwona kartka: Czerniawski 23 (faul taktyczny)
Karpaty: Migrała – Kubera (84 Prochownik), Poniedziałek, Sołtys (65 Burkat), Sobótka, Sierant (60 Król), Targosz, Chlebda, Zając, Czerniawski, Anioł.
Pcimianka: Wyroba – Korczyk, Jurzec, Laskoś, Mazur (60 Makusek), Grzybowski, Abdullahi, Kowalczyk (70 Banik), Valenzuela, Malik, Stańczyk (90+3 Bogusławski).
RELACJA ZA FUTMAL.PL







