
Trampkarze z kompletem punktów, juniorzy na tarczy w derbowym starciu
25 września 2024
Nieprawdopodobna szkoda, juniorskie frycowe zapłacone. Gościbia odwróciła 0:3
2 października 2024Nie udało się przerwać złej serii naszym seniorom. W wyjazdowym spotkaniu ze Skalnikiem Trzemeśnia górą okazali się gospodarze wygrywając 4:2.
Sobotni mecz był dużo lepszy w naszym wykonaniu niż ubiegłotygodniowe starcie z Iskrą. Nie wystarczyło to jednak na jakąkolwiek zdobycz punktową. O ile w ofensywie i konstrukcji wiele nam się udawało to gra w defensywie stanowi w dalszym ciągu największy mankament.
W przekroju całego meczu można odnieść wrażenie, że gospodarze nie tylko imponowali skutecznością, ale wręcz świadomie pozwalali naszym kontrolować grę. O ile w pierwszej połowie oglądaliśmy jeszcze częstą wymianę ciosów, a Skalnik mógł jeszcze co najmniej trzykrotnie umieścić piłkę w siatce, to w drugiej decydującej odsłonie gospodarze jak wytrawny bokser wykorzystali wszystko co udało im się w tym meczu wypracować.
Skalnik atakował bardzo konkretnie. Karpaty utrzymywały się przy piłce, a rywal wyczekiwał tylko drobnego błędu czy niedokładności, by po przechwycie uruchomić szybki atak. Takie dwie akcje dały miejscowym prowadzenie 2:0 już po kwadransie gry. Mimo to nasi wciąż nie rezygnowali ze swojego sposobu grania, lecz wciąż brakowało ostatniego podania lub górą w kluczowym pojedynkach byli defensorzy Skalnika. Co więcej bardzo groźne kontry mogły, a w niektórych sytuacjach, powinny zakończyć się podwyższeniem prowadzenia. Lecz naszym udało się zapobiec utracie kolejnych goli po dobrych interwencjach Kuca czy rozpaczliwych obronach, jak w przypadku akcji w której nasi wybijali piłkę z linii bramkowej.
Tuż przed przerwą udało złapać się jednak kontakt. Piłkę w pole karne z rzutu wolnego posłał Cichoń, a tam wielkim sprytem wykazał się Nikodem Wójcik, który mimo niezbyt imponującego wzrostu kąśliwie uderzył futbolówkę głową, a ta przeleciała obok bezradnego bramkarza Skalnika.
Ten impuls pozwolił uwierzyć, że losy rywalizacji nie są rozstrzygnięte. Zwłaszcza, że pierwszy kwadrans drugiej połowy stał pod znakiem dominacji Karpat. Niestety mnogość akcji pod polem karnym gospodarzy, przytomne zbieranie wybitych piłek i płynna gra nie dała wyrównującej bramki. Co gorsza Skalnik w pierwszym wypadzie pod bramkę Kuca zdobył trzeciego gola. Wielką nieporadnością w tej akcji wykazali się nasi zawodnicy, bo aż trzykrotnie w jednej akcji była okazja by przejąć piłkę i uspokoić grę. Każdorazowa próba kończyła się jednak „ślepym” wybijaniem piłek, co finalnie doprowadziło do strzału z narożnika pola karnego wobec, którego bezradny był Kuc.
Gol podciął skrzydła naszym, jednak nadal były sposobności ku temu by strzelać bramki. Strzał Cichonia powędrował ponad poprzeczkę, wprost w bramkarza uderzał Mieszczak, milimetrów by sięgnąć piłkę na wprost pustej bramki zabrakło Szablowskiemu – okazje się mnożyły, lecz bramki nie wpadały.
W 60. minucie gry, chwilę po trzecim golu Skalnika, znów złapaliśmy „powietrze”. Przed polem karnym brutalnie sfaulowany został Szablowski. Po chwili do piłki podszedł Sz. Matoga i pięknym precyzyjnym strzałem zdobył bramkę. Wydawać się mogło, że nasi pójdą za ciosem. Niestety znów nasze nadzieje skutecznie zgasili gospodarze. Tym razem przy rzucie rożnym przysnęła defensywa i piłka wrzucona na krótki słupek padła łupem atakującego Skalnika, który w tej sytuacji nie mógł się pomylić. Było 4:2.
Obraz meczu nie uległ zmianie. To Karpaty częściej miały piłkę w posiadaniu. Jednak niewiele z tego wynikało. Gra zaczęła być mniej płynna, a częściej pojawiały się niedokładne zagrania, indywidualne akcje czy dośrodkowania bez adresata.
Ostatecznie Skalnik wygrał 4:2. O ile miejscowi w pierwszej połowie mogli zamknąć mecz, gdyby wykazali się większą skutecznością to nasi mogli w tym meczu ugrać zdecydowanie więcej. Niestety wciąż szwankuje organizacja gry w defensywie, która musi zostać poprawiona. Zwłaszcza, że przed Karpatami kluczowe mecze z drużynami, które bezpośrednio sąsiadują z nami w tabeli lub pozostają w strefie spadkowej. Punkty więc będą nie tyle mile widziane, co stanowią obowiązek, by w trakcie zimowej przerwy nie tkwić w strefie spadkowej.
Skalnik Trzemeśnia – Karpaty Siepraw 4:2 (2:1)
N. Wójcik, Sz. Matoga
Kuc – H. Matoga (Topa), Cichoń, Sz. Matoga (Pudlik) – Galas, Pabian, N. Wójcik, Mieszczak (Ptak), Biskup – Szablowski, J. Wójcik (Król)







