
A: Beskid nie wykorzystał szans, Karpaty z kompletem punktów w granej środzie
28 sierpnia 2024
Trzy mecze naszej młodzieży, trzy porażki
4 września 2024Trzecie ligowe zwycięstwo Karpat stało się faktem. W niedzielne popołudnie nasi seniorzy pewnie odprawili Zielonkę Wrząsowice.
W składzie naszej drużyny od kilku spotkań widać coraz większą stabilizację. Zwłaszcza w defensywie, gdzie w pierwszych meczach nowego sezonu było najwięcej kłopotów. Duet Cichoń – H. Matoga uzupełniony ofensywnie grającymi Biskupem i Galasem kolejny raz miał duży udział w zwycięstwie Karpat.
Od pierwszego gwizdka sędziego dobrze wyglądała gra na naszych flankach. Dużą pracę w środku pola wykonywał Topa i Mieszczak, którzy koncentrowali na sobie uwagę obrońców przez co raz po raz Pabian i Pudlik dostawali otwierające piłki do bocznych sektorów.
W pierwszym kwadransie mimo kilku dobrych zagrań nie udało się „napocząć” zespołu Zielonki, jednak niemal od początku bramka dla Karpat wisiała w powietrzu. Wynik spotkania otworzył Marcin Mieszczak, który wybiegł do podania z pominięciem drugiej linii od Biskupa. Niestety sędzia po golu naszego napastnika uniósł chorągiewkę w górę. Jak później pokazało nagranie – w tej sytuacji każda decyzja byłaby racjonalna, bo Mieszczak idealnie wkleił się w linię ustawienia stopera Zielonki i w tym sytuacji „nielegalna” pozycja była kwestią milimetrów.
Na szczęście Karpat ta sytuacja nie zdeprymowała i już 30 sekund później było 1:0. Ponownie Biskup uruchomił naszego ofensywnego gracza, tym razem Pudlika. Nasz skrzydłowy pomimo nieco przeciągniętej piłki podążył do końca za akcją, co finalnie dało mu „niespodziankę” od golkipera przyjezdnych, który wypuścił piłkę i otworzył Kapiemu drogę do pustej bramki.
Kolejne minuty to nadal dobra gra naszych w defensywie i coraz śmielej grająca linia ofensywna. Mimo twardej gry obrońców Zielonki nasi zawodnicy wciąż przedzierali się na skrzydłach, lecz brakowało detali w postaci dobrej finalizacji.
W 30 minucie spotkania udało się po raz drugi przebrnąć przez zasieki Zielonki. Tym razem z własnej połowy piłkę wyprowadził Pabian i uruchomił Mieszczaka. Ten pod kryciem stopera wziął piłkę na siebie i sprawnie przerzucił ją do prawej strony, gdzie w rolę skrzydłowego wcielił się Topa. Ten zachował spokój wpadając w pole karne i do końca czekał na ruch bramkarza po czym skierował piłkę do siatki obok interweniującego rywala.
Niestety po okresie dobrej gry naszym na moment odebrało koncentrację. W pozornie niegroźnej akcji w środku pola goście uruchomili swojego napastnika lewą stroną boiska, a ten gubiąc krycie dograł płaską piłkę w pole karne, gdzie pojedynek „1 na 1” z Cichoniem wygrał gracz Zielonki i skutecznie ulokował futbolówkę w siatce.
Zupełnie niepotrzebny gol w momencie całkowitej kontroli nam meczem w naszym wykonaniu.
W drugiej części spotkania znów odezwały się demony z poprzednich meczów, kiedy to Karpaty traciły rezon i przewagę osiągali rywale. Tym razem moment kryzysu przypadł na czas, w którym naszym powinno grać się lepiej, bo w 60. minucie gry gracz Zielonki został ukarany czerwoną kartką po faulu tuż przed linią pola karnego. Niestety rzut wolny z bliskiej odległości nie został zamieniony na bramkę, a kolejne minuty w wykonaniu naszych były mocno nerwowe.
Rywal mimo gry w osłabieniu utrzymywał się przy piłce i chociaż nie tworzył zbyt wielu groźnych okazji to nerwowość w naszych poczynaniach była widoczna. Mimo jeszcze większej przestrzeni nasi szybko tracili piłkę i nie potrafili zawiązać dobrej akcji pod bramką rywala.
Na szczęście naszym graczom udało się w ostatnich 10 minutach skutecznie zamknąć mecz. Najpierw bliski podwyższenia prowadzenia był Topa, którego piękny strzał z 20 metrów z rzutu wolnego odbił się od słupka i wypadł z powrotem na boisko.
Kilkanaście sekund później jeszcze lepszą sytuację zmarnował Sz. Matoga, który nie wykorzystał rzutu karnego. Najpierw jedenastkę za faul w polu karnym na gola próbował zamienić Homel. Jednak jego strzał zatrzymał bramkarz rywali. Sędziowie dopatrzyli się wyjścia z linii bramkowej interweniującego golkipera Zielonki i nakazali powtórzenie strzału. Poprawkę wykonał „Sajmon”, jednak jego uderzenie w środek bramki ponownie, już zgodnie z przepisami, obronił Jałocha.
Na całe szczęście niewykorzystana okazja nie zdążyła się zemścić, a co więcej na trzy minuty przed końcem meczu pechowy strzelec zrewanżował się za zmarnowaną szansę.
Ponownie kluczową rolę przy bramce odegrał Pabian, który wypracował Matodze idealną sytuacje sam na sam, czego ten nie mógł już zmarnować i w 87. minucie spotkania ustalił wynik na 3:1 dla Karpat.
Karpaty Siepraw – Zielonka Wrząsowice 3:1 (2:1)
Pudlik, Topa, Sz. Matoga
Kuc – Galas (Synowiec), Cichoń, H. Matoga, Biskup – Pudlik (Ostafin), N. Wójcik, Homel, Topa (J. Wójcik), Pabian (Ł. Kowalczyk) – Mieszczak (Sz. Matoga)







