
B: Wygrana nad Duklą, lecz postawa daleka od zadowalającej
20 września 2022
B: Zwycięstwo „dwójki” – odprawili lidera
25 września 2022Wysoką porażką zakończył się mecz naszej drużyny z KS Chełmek rozegrany w sobotnie przedpołudnie. Mimo swoich szans w pierwszej połowie Karpaty nie potrafiły pokonać bramkarza rywali, a przeciwnik był bezlitosny i zaaplikował nam cztery bramki.
Już przed meczem jasne było, że ekipa z Chełmka jest wyjątkowo niewygodnym rywalem. Komplet zwycięstw na własnym terenie mówił wiele. W naszej drużynie na boisku zabrakło dwóch kluczowych zawodników - Wróblewskiego, który jest kontuzjowany oraz Armatysa pauzującego za nadmiar żółtych kartek. Dodatkowo G. Chlebda nie do końca był zdolny do gry, przez co cały mecz spędził na ławce rezerwowych.
Spotkanie zaczęło się od ataków Karpat. Najpierw przytomny strzał Sobótki z ponad 20 metrów pewnie wyłapał bramkarz rywali, a później próba Jagły z rzutu wolnego minimalnie minęła słupek. W 10. minucie do głosu doszli gospodarze. Najpierw ich ofensywna próba zakończyła się błędem napastnika, który w dogodnej sytuacji nie trafił w piłkę, a później kolejny gracz posłał ją nad poprzeczką. Chwilę później interweniował Migrała.
Nasz zespół szukał swoich szans głównie po stałych fragmentach, jednak próby Jagły oraz rzuty rożne nie przynosiły powodzenia. Bliski bramki był Chlebda, jednak jego strzał głową w dobrej sytuacji minął słupek. Gospodarze z kolei powinni objąć prowadzenie po dwóch kwadransach, kiedy to błąd popełnił Migrała i tylko interwencja Kubery w ostatniej chwili zapobiegła utracie bramki.
Co się nie udało wcześniej gracze Chełmka powetowali sobie w końcówce pierwszej odsłony. Pierwszą z jak się okazało trzech bramek zaaplikował nam Kamil Majka, który odpowiednio zareagował na prostopadłą piłkę i w sytuacji "sam na sam" nie dał szans Migrale.
Po przerwie Karpaty mocno ruszyły do pracy. Najpierw zbyt lekko strzelał Korzeniowski. Później Sobótka posłał piłkę obok bramki. Ten sam zawodnik powinien dać nam remis. Zając w dynamicznej akcji wpadł w pole karne i wycofał futbolówkę do Sobótki, ten oddał mocny strzał, jednak wprost w bramkarza, który skutecznie interweniował.
Napór Karpat zakończył się niestety kolejnym trafieniem gospodarzy. Ponownie w sytuacji "1 na 1" znalazł się Majka, który tym razem "objechał" naszego bramkarza i skierował piłkę do siatki. Dwie minuty później napastnik KS Chełmek mógł cieszyć się z hattricka, kiedy to ponownie w czystej sytuacji zachował spokój i pewnie umieścił piłkę w bramce.
Później na boisku zrobiło się nerwowo, co tradycyjnie wykorzystali sędziowie "kartkując na lewo i prawo". W tak szarpanym i chaotycznym fragmencie gry po stronie naszych szarż ofensywnych można zapisać tylko dwie próby Mieszczaka, które pewnie wyłapał golkiper miejscowych.
W doliczonym czasie gry Szablowski sfaulował rywala w polu karnym, a "jedenastkę" na gola zamienił Tomko.
Gospodarze zdecydowanie górowali nad naszą drużyną pod względem fizycznym, walcząc o każdą piłkę i wykorzystując szybkość swoich ofensywnych graczy. Naszym zabrakło tego czym zdobywaliśmy przewagę w poprzednim meczu, czyli odpowiedniego tempa i pomysłu na rozegranie kombinacyjnych akcji.
KS Chełmek - Karpaty Siepraw 4:0 (1:0)
Kacper Migrała - Michał Anioł (Mateusz Kęsek), Tomasz Szablowski, Sebastian Jagła, Filip Lesak - Bartłomiej Chlebda (Szymon Słowiak) , Damian Kubera, Konrad Korzeniowski, Sebastian Sobótka, Amadeusz Burkat (Marcin Mieszczak) - Krzysztof Zając







