
Ligi zdobyte przez naszych trampkarzy. Pora na baraże!
27 października 2024
Skromna zaliczka trampkarzy. Spory koszt straconej koncentracji
4 listopada 2024Dzielnie walczyli nasi seniorzy z liderem A-klasowej rywalizacji – Gościbią Sułkowice. Nie udało się jednak przetrwać naporu gospodarzy i ostatecznie z Sułkowic wróciliśmy z bagażem czterech bramek, tracąc wszystkie w drugiej odsłonie.
W mecz weszliśmy z nastawieniem na skuteczną i ofiarną defensywę, licząc na groźne kontry. Plan w początkowych minutach realizowaliśmy perfekcyjnie. Dobrze poczynała sobie defensywa dowodzona przez Tomasza Szablowska, a szybcy Topa, Król i Pudlik kilkukrotnie stanęli przed szansami pod bramką gospodarzy.
Niestety z nielicznych ofensywnych wypadów niewiele wyszło. Najbliższy powodzenia był strzał Króla, jednak został on zatrzymany przez bramkarza Gościbii, a żaden z naszych pomocników nie zdążył „dobić” strzału partnera z drużyny.
W pierwszej połowie gospodarze tylko raz poważnie zagrozili bramce Kuca. Piłka wstrzelona w pole karne przeleciała nad głowami naszych obrońców, a padła łupem napastnika z Sułkowic. Na szczęście przytomne wyjście naszego bramkarza zachęciło strzelca to uderzenia lobem, zaś ten był na tyle niedokładny, że wylądował nad bramką.
W drugiej połowie losy spotkania na swoją korzyść rozstrzygnęli miejscowi. Wszystko mogła, a nawet powinno rozstrzygnąć się inaczej, bo już w pierwszych sekundach drugiej połowy Karpaty powinny prowadzić. Szybką akcję po przechwycie rozprowadził Król i dograł do zmierzającego na czystą pozycję strzelecką Topy. Ten jednak zbyt długo składał się do strzału i mając przed sobą otwartą przestrzeń i bramkarza Gościbii strzelił zbyt lekko, by mogło dać to bramkowy efekt.
Dobre minuty Karpat po wznowieniu gry były ostrzeżeniem dla miejscowych, którzy na nasze nieszczęście w porę zareagowali. Pierwsza bramka padła po rzucie rożnym, kiedy to gospodarze szybciej dopadli do bezpańskiej piłki w polu karnym. Kilku minut później było już 2:0. Po pięknej i składnej akcji miejscowych.
Zanim zawodnicy z Sułkowic zdobyli trzeciego gola już w samej końcówce to wcześniej rzut karny zatrzymał Kuc. Nie zdało się to jednak na wiele, bo 3:0 było po strzale z daleka i rykoszecie Szablowskiego. Na 4:0 Gościbia podwyższyła po składnej akcji zawiązanej w bocznym sektorze i pewnym strzale z linii pola karnego.
Dla naszych ten wymagający test został zdany częściowo. W pierwszej połowie dobra organizacja gry i heroiczna walka dała nadzieję na lepszy wynik, niż w ostatnich meczach. Niestety koszty pierwszej odsłony były tak duże, że przy wysokiej jakości gry miejscowych wynik 4:0 odzwierciedlał przewagę gospodarzy, zwłaszcza w ostatnich dwóch kwadransach, kiedy to nasi z rzadka przekraczali linię środkową w kreacji ofensywnych akcji.
Gościbia Sułkowice – Karpaty Siepraw 4:0 (0:0)
Kuc – Spytek, Szablowski, Biskup – Galas (Kowalczyk), Wójcik, Mierzwa (Cichoń), Topa, Kęsek – Król, Pudlik (Synowiec)







